Na co najczęściej narzekamy?

Na pogodę

Kiedy spytasz statystycznego Polaka, czy przysłowiowa szklanka jest w połowie pełna, czy w połowie pusta, z pewnością padnie ta druga odpowiedź. Jako naród jesteśmy wiecznymi malkontentami, którym nie sposób dogodzić. Zawsze znajdzie się jakiś trywialny powód, który będzie przyćmiewał nasze szczęście i nie pozwoli się nim w pełni nacieszyć. Również pogoda stanowi często przyczynę naszych zmartwień i ciągłego niezadowolenia. Zimą narzekamy na to, że jest za zimno, tęsknimy za słońcem i przyjemnym ciepłem. W ogóle co to za zima, kiedy nie ma śniegu na święta? Wiosną marudzimy na zmienne warunki pogodowe – niby jest ciepło, ale wciąż jeszcze zbyt chłodno i pochmurnie. Lepiej, żeby było już lato. Wraz z nadejściem sezonu letniego powoli zaczynamy odczuwać zadowolenie, które jednak nie trwa zbyt długo. Niewystarczająco upalna pogoda? – fatalnie. Zbyt duże upały? – dramat! I tak źle, i tak niedobrze. Chyba lepiej było zimą.

Na pracę i poziom wynagrodzenia

Poza narzekaniem na rzeczy, na które nie mamy rzeczywistego wpływu, uwielbiamy narzekać na kwestie związane z naszą pracą oraz poziomem zarobków. Mało który Polak szczerze mówi o tym, że znalazł pracę swoich marzeń, spełnia się zawodowo i jego pensja w pełni go satysfakcjonuje. Najczęściej spotykamy się z sytuacją zupełnie odwrotną. Męcząca praca. Denerwujący szef. Goniące terminy. Nawał obowiązków. Zbyt niskie zarobki. Wręcz uwielbiamy wspominać o tych wszystkich kwestiach przy każdej nadarzającej się okazji i powtarzamy je w kółko jak mantrę. Z kolei rzadko cokolwiek z tym robimy. Jest co prawda źle, ale zawsze mogło być gorzej.

Na brak czasu

Niezależnie od tego czy założyliśmy rodzinę czy jesteśmy wiecznymi singlami, absolutnie zawsze narzekamy na brak czasu. Czy to z powodu pracy, nawału obowiązków, małych dzieci, czy trybu życia jaki prowadzimy. Chętnie poczytalibyśmy jakąś książkę, ale nie mamy na to czasu. Przydałoby się zrzucić kilka kilogramów do wakacji – tylko kiedy znaleźć czas na ćwiczenia? Tak samo jak zrobilibyśmy dziesiątki innych rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zmieścić w naszym dziennym, tygodniowym czy nawet miesięcznym harmonogramie. Nierzadko żałujemy, że doba nie liczy sobie 48 godzin zamiast 24 – wtedy mielibyśmy czas na wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *